Relacje międzyludzkie i międzyosobowe.
Relacje międzyludzkie i międzyosobowe
Bloger bosman80 napisał następujący komentarz:
„Pan Bóg stworzył człowieka dla relacji. Relacji z Nim samym, ale też relacji człowieka z człowiekiem. Jeść, pić, rozmawiać, wychodzić za mąż, kupować i sprzedawać to jedne z najbardziej podstawowych czynności w relacjach międzyludzkich. Ktoś chce sprzedać, ktoś chce kupić. Ktoś z kimś dzięki temu, wchodzi w relacje. W kontakt, w zrozumienie drugiej strony”.
W powyższym komentarzu wyróżnione są dwa rodzaje relacji, które nazwałbym tak: relacje międzyludzkie i relacje międzyosobowe (jak ktoś chce, może je nazwać jakoś inaczej). Relacje międzyludzkie są relacjami przedosobowymi, ograniczają się do niższej części ludzkiej natury, czyli do ciała i psychiki. Podobne rzeczy mają zwierzęta: jedzą, piją, widzą, słyszą, cieszą się, smucą się i tak dalej – wszystkie te działania związane są z cielesnością. Takie rzeczy nie świadczą o tym, że wykonujący je jest osobą, co jest chyba jasne. Na całkiem innym poziomie tworzą się relacje międzyosobowe. Pan bosman80 wspomniał o nich, używając sformułowania: „zrozumienie drugiej strony”. Zrozumienie drugiej strony odbywa się na poziomie wyższej części ludzkiej natury, czyli na poziomie władz duchowych, którymi są rozum, pamięć duchowa i wolna wola. Tego zwierzęta nie mają. Posługując się tymi władzami, człowiek wykonuje sam, osobno, jako ta oto osoba, najwyższe swoje działania.
Relacji międzyludzkich jest mnóstwo, lecz bez pracy duchowej, bez dochodzenia do zrozumienia prawdy w poszczególnych sprawach, nie utworzy się relacji międzyosobowych, nieśmiertelnych i trwałych, bo opartych o prawdę. A prawda jest nieśmiertelna i niezmienialna.
Nie będę się tutaj rozpisywał szerzej, lecz przypomnę moją notkę na podobny temat, sprzed kilku lat (21 grudnia 2023 roku):
„Najłatwiejszą a jednocześnie najważniejszą dla każdego człowieka sprawą jest spotkanie z Bogiem. W każdej chwili człowiek może wznieść swoją myśl do Boga, może się modlić. Bóg bowiem jest zawsze blisko, stworzył każdą osobę ludzką na swój obraz i podobieństwo, podtrzymuje ją w istnieniu i troszczy się o nią, zna wszystkie najskrytsze ludzkie myśli czy wyobrażenia, dostrzega każdą najmniejszą nawet myśl o Bogu, która pojawia się w rozumie konkretnego człowieka. I to wszystko czyni z miłości, ponieważ Bóg jest miłością i miłuje zawsze całym sobą. Tym bardziej modlitwa, czyli myśl skierowana ku Bogu, jest przez Niego od razu zrozumiana i nie pozostaje bez odpowiedzi. Co więcej, to Duch Święty jest w człowieku inicjatorem modlitwy i przemienia ją, więc spotkanie z Bogiem dokonujące się w środku duszy człowieka, w duchu ludzkim, zwłaszcza w rozumie, w sumieniu, wywyższa człowieka, gdyż spotyka się on z samą Prawdą, ze Źródłem wszelkich prawd, aby swoje życie, poddając Bogu, poddać dążeniu do prawdy, poznawaniu jej i zrozumieniu. Dochodzenie do zrozumienia prawdy, a następnie życie według niej, jest obowiązkiem każdego człowieka, by nie tylko był człowiekiem, ale i żył jak człowiek, jak osoba ludzka.
Należącą do najtrudniejszych a jednocześnie bardzo ważną sprawą dla każdego człowieka jest spotkanie z drugim człowiekiem. Dlaczego jest sprawą trudną? Wynika to z prostego faktu, że człowiek jako osoba ludzka, pełna i niepodzielna, ma złożoną naturę. To, co w naturze człowieka jest najważniejsze, jest zarazem najbardziej ukryte i niedostępne dla drugiej osoby. Zaś to, co mniej ważne, jest widoczne, podpadające pod zmysły. Stąd czasem za spotkanie z drugim człowiekiem uważa się samo zobaczenie go, usłyszenie go, podanie mu ręki, budzące się emocje, to, co się czuje, co sobie ktoś o drugim wyobraża.
Złożona natura ludzka ma w sobie hierarchię, w której niższą częścią jest wszystko to, co jest bezpośrednio związane z cielesnością, zarządzaną oczywiście przez duszę, ze szczególnym uwzględnieniem zmysłów, pragnień zmysłowych, takiejże pamięci zbierającej spostrzeżenia zmysłowe, które są pożywką dla królującej na tym poziomie wyobraźni tworzącej różne fantazje. Jest to jednak w naturze danego człowieka poziom niższy, paralelny do zwierzęcego, podobny do najwyższego w zwierzętach poziomu zmysłowego, ale oczywiście ludzki, gdyż człowiek nie jest zwierzęciem.
Człowiek bowiem posiada duszę duchową, stąd wyższy poziom w naturze osoby ludzkiej stanowi duch ludzki, czyli trzy władze duchowe duszy ludzkiej. Czyli to, co jest najwyższe, własne i osobowe w człowieku, odbywa się właśnie w duchu ludzkim, bez udziału ciała.
Władzami duchowymi są rozum, pamięć i wolna wola. Są one duchowe, a nie materialne. To na tym, najwyższym dla człowieka poziomie jego natury, odbywa się spotkanie z Bogiem, a zwłaszcza modlitwa, czyli w naszym rozumie duchowym wznoszenie myśli do Boga, rozmowa z Bogiem, dochodzenie do prawdy z pomocą łaski Bożej. Ponieważ jest to najwyższy poziom w człowieku, spotkanie z drugim człowiekiem odbywa się właśnie na tym poziomie, na poziomie duchowym.
Jak człowiek spotyka człowieka? Prawdy, które dany człowiek zrozumiał, które budują jego tożsamość, są gromadzone w pamięci duchowej, lecz nie są widoczne, mówiąc potocznie, dla drugiej osoby. Gdy więc ktoś chce spotkać jakąś osobę, musi wykonać pewną pracę zarówno duchową, jak i cielesną. Najpierw ma przemyśleć i przygotować opis jakiejś zrozumianej przez siebie prawdy, a następnie wypowiedzieć ten opis, czyli użyć choćby kilku słów, może jakichś gestów, czy znaków. Ale i druga osoba musi wykonać pracę, najpierw na tym niższym poziomie, czyli wysłuchać, może zadać jakieś pytanie. Wówczas do pamięci zmysłowej już wpadają pewne spostrzeżenia zabarwione człowieka własnym przeżywaniem i tworzą się jakieś kolejne wyobrażenia.
Ale drugim etapem jest praca duchowa, gdyż nie wystarczy tylko cielesność, zmysłowość, wyobrażenia, aby się spotkać. Człowiek zatem bierze te spostrzeżenia swoim rozumem duchowym, gdyż jest to jedyna władza w człowieku służąca do zrozumienia prawdy, i szuka prawdy, czyli istoty rzeczy. Bóg dał człowiekowi taki rozum, który po prostu nastawiony jest na prawdę, na dochodzenie do niej, czyli na myślenie. I tam, w rozumie oświetlonym Przykazaniami miłości do Boga i do człowieka, Dekalogiem i całym prawem naturalnym, danym przez Boga i przez Boga nieustannie przypominanym człowiekowi w jego rozumie, człowiek powoli dochodzi do zrozumienia prawd i do ich pogłębiania.
Gdy więc dwie osoby wykonały powyższą pracę tak, że jedna ubogaciła drugą jakąś prawdą, i obie żyją już tą prawdą, dopełnia się to, co nazywa się spotkaniem. Spotkanie owocuje wprowadzaniem w czyn zrozumianych prawd, ludzie robią sobie nawzajem dobre uczynki, a dobre uczynki są związane z cnotą miłości mieszczącą się w wolnej woli. Dobre uczynki budowane na prawdzie świadczą, że człowiek miłuje Boga ponad wszystko, bliźniego jak siebie samego, a przedmioty oczywiście mniej.
Na to wszystko, co powyżej, nakłada się dla nas katolików poziom nadprzyrodzony, łaska uświęcająca, czyli przylgnięcie człowieka do Boga w Trójcy Świętej Jedynego, wraz z możliwością przystępowania do Sakramentów świętych, czyli wzrastania w uczestniczeniu w naturze Bożej. Odbywa się to przede wszystkim w duchu ludzkim. Zatem im lepsza dbałość o pracę duchową, tym lepsza możliwość współpracy z łaską Bożą. A wzrastanie w świętości pomaga w spotykaniu się ludzi ze sobą”.
*****
Ogłoszenie
Zbliża się dwudziesta piąta rocznica moich święceń kapłańskich, które przyjąłem w Lublinie 3 czerwca 2001 roku. Kilka dni wcześniej będę niedaleko Warszawy i mam intencję odprawienia Mszy św. z tej właśnie okazji specjalnie dla uczestników Szkoły Nawigatorów. Data, godzina i miejsce:
28 maja 2026 r., godz. 8.00, kościół pw. Wniebowzięcia NMP w Michałowicach Opaczy
Parafia Wniebowzięcia NMP Michałowice - Msze, Ogłoszenia, Intencje
Łatwo się tam dostać zarówno wukadką (WKD), jak i samochodem, a przed kościołem jest duży parking. Proszę o zgłaszanie się do mnie na priv. Jeśli do końca marca zgłosi się ponad 30 osób, to potwierdzę Księdzu Proboszczowi ten termin. Jeśli nie, to odwołam. To byłaby tylko Msza święta, a wszystkie ofiary na tacę poszłyby na utrzymanie tego kościoła, jako dar za możliwość odprawienia tutaj Mszy świętej.
tagi:
|
Trzy-Krainy |
| 25 marca 2026 15:00 |
Komentarze:
|
|
valser @Trzy-Krainy |
| 25 marca 2026 19:13 |
eee tam dla relacji... jesli tak potraktowac sprawe to Ojcowie Kosciola, eremici i ich zycie nie mialoby najmniejszego sensu.
Na chwale i podobienstwo.
Cala reszta to proch i pyl.
|
Trzy-Krainy @valser 25 marca 2026 19:13 |
| 25 marca 2026 21:16 |
Mówiąc o świecie, czyli o wszystkim, co nie jest Bogiem, to relacje nie są najważniejsze, bo są bytami przypadłościowymi. Ale notka właśnie o nich jest i o odróżnieniu tych ważniejszych od tych znacznie mniej ważnych. Tych ważniejszych, opartych na prawdzie, nie da się tworzyć bez pracy duchowej, bo na poziomie ludzkiego ducha się kształtują. Gdy podchodzi się do człowieka jako do istoty tylko psychosomatycznej, to o żadnych relacjach międzyosobowych nie ma mowy, bo odrzucane są władze duchowe. Dlatego każdy człowiek, z tej racji, że Pan Bóg dał mu trzy władze duchowe, ma obowiązek prowadzenia pracy duchowej. Wiele osób jednak o czymś takim jak praca duchowa nawet nie słyszało. W efekcie może być wielka aktywność relacji międzyludzkich, a potem z tego zostaje "proch i pył".
|
|
Magazynier @valser 25 marca 2026 19:13 |
| 26 marca 2026 22:07 |
Eremici bardziej niż inni wchodzą w relacje z innymi ludźmi/duszami. Są to albowiem relacje nie zakłócone mową, która bywa czasem pomylona a nawet fałszywa. Są to relacje wynikające z samego faktu istnienia. Istnienia osób które są odrębne ale gdy wchodzą w ciszę żyją tym co najbardziej podstawowe - obrazem i podobieństwem Stwórcy. Analogia wówczas przestaje być czymś na kształt przemijającego odbicie w lustrze. Okazuje się że jest rzeczywistością, jest trwałą, nieodwołalną relacją.
|
Trzy-Krainy @Magazynier 26 marca 2026 22:07 |
| 27 marca 2026 12:03 |
Św. Tomasz z Akwinu w komentarzu (w "Catena aurea") do fragmentu dzisiejszej Ewangelii przytaczając wypowiedź św. Augustyna, pisze, że Żydzi, którzy prześladowali Pana Jezusa, nie działali, aby uwierzyć i zrozumieć, ale by szaleć i zabić. Ty pojmujesz, aby mieć; oni pojąć (pojmać) chcieli, aby nie mieć; stąd Ewangelista pisze: uszedł z ich rąk. Nie pojęli Go, gdyż nie mieli rąk wiary. Lecz nie było rzeczą wielką dla Słowa ujść ciałem swoim z ich rąk cielesnych.
Przytoczyłem ten komentarz (w moim szybkim tłumaczeniu), by uwydatnić, gdzie odbywa się w człowieku to, co dla niego najważniejsze, czyli w jego ludzkim duchu, gdzie ręka drugiego człowieka nie sięga. I właśnie tutaj, gdzie w rozumie duchowym jest Boska Cnota Wiary, osoba ludzka spotyka się ze Słowem Bożym i coraz więcej pojmuje i przyjmuje, bo ma ręce wiary.